czwartek, 26 czerwca 2014

Quickly but healthly!


Skończył się rok akademicki, a moje tempo życiowe.. przyspieszyło do maksimum. J Wpadam do mieszkania, przebieram się i pędzę dalej. Ale..jak ja to lubię!

Zauważam korelację – więcej zajęć=lepsza organizacja.


Gdzie w tym wszystkim znaleźć czas i chęci, żeby zdrowo się odżywiać? Wszyscy powtarzają jak mantrę : 5 posiłków dziennie, o stałych porach, pięknie podane, zjedzone w spokoju, zbilansowane.. Ale co zrobić kiedy nie możesz usiąść w pracy przez dłuższy czas niż 5h albo w drugim pokoju płacze małe dziecko?


Przekażę wam kilka sprawdzonych przeze mnie patentów, które wcielam w życie. Staram się jak najlepiej odżywiać swój organizm, żeby dobrze zregenerować siły po treningu, jak i pracy (sezonowo robię długie wybiegania w knajpie z tacą). W tym punkcie planowanie i dobra organizacja kuchni i lodówki to podstawa.


1.       W wolnym dniu robię większe zakupy na kilka dni i przygotowuję produkty, które będę mogła użyć do kilku posiłków. Gotuję dużą ilość kurczaka i chowam do lodówki, dzielę kalafiora, robię większą ilość konkretnego dania (risotto, makaron z warzywami, pęczotto). Dzięki temu mam gotowe surowce na lunchboxy, obiady czy obiadokolacje.

2.       Mam w domu zapas wysokoenergetycznych bakalii, które są wyjściem awaryjnym np. przed treningiem. Warto mieć tez garstkę w minimalistycznym pudełku w torebce/ plecaku – chroni przed batonikami J

3.       Korzystam z puszkowanych produktów – pomidorów (te z puszki są bardziej odżywcze niż świeże!), fasoli, tuńczyka, łososia, ciecierzycy. To pomysły na bardzo szybki w przygotowaniu obiad. Mój faworyt – świderki durum+pomidory+tuńczyk.

4.       Co można zjeść na szybko i jednocześnie zdrowo?

·         Jogurty, serki niskotłuszczowe homogenizowane z owocami

·         Kanapki/chlebki pita/bajgle z różnistymi dodatkami ( warzywa, twaróg, masło orzechowe, chude wędliny, wędzone ryby, miód, tuńczyk, kurczak, mozarella)

·         Suszone owoce, orzechy, batoniki zbożowe, wafle ryżowe

·         Sezonowe owoce i warzywa we wszelkich postaciach – pokrojone w słupki, z dipem jogurtowym, serkami, grillowane na patelni.


Jeśli nie macie pomysłu na przykładowy jadłospis dla siebie na typowy pracujący dzień – piszcie!


A tak wyglądał mój dzisiejszy jadłospis ( rano – praktyki w szpitalu, później wielkie sprzątanie mieszkania i wieczorne wybieganie):

Śniadanie, czyli posiłek, który lubię najbardziej:

 Owsianka z owocami i orzechami: 50g płatków owsianych górskich, 250ml mleka 0,5%, garść malin i jagód, pół średniego banana, garstka mieszanki orzechów – nerkowców, orzeszków ziemnych i słonecznika. Do tego pół jogurtu owocowego. 500ml wody, 500ml herbaty ziołowej z guaraną i mała kawa.

 Przekąska – kromka chleba pełnoziarnistego z trzema małymi kulkami mozarelli, litr wody

Obiad ( przedtreningowy, maksymalnie lekkostrawny)

 Leczo warzywne z kurczakiem ( przygotowałam na 2 dni): 300g kurczaka, średnia cukinia, 3 małe ziemniaki, 2 duże marchewki. Wszystko ugotowałam na parze, dodałam czosnek, czerwoną paprykę, kurkumę, trochę soli i pieprzu. Do tego 4 placki otrębowe (1 jajko, łyżka płatków owsianych, łyżka otrąb, 4 małe kulki mozarelli). Pół jogurtu, trochę ketchupu.

Przekąska -  kawa z mlekiem, trochę orzechów, musli

Kolacja

Sałatka – dużo rukoli, pół wielkiego malinowego pomidora, pół papryki, ok 70g wędzonego łososia, 5 małych kulek mozarelli, podprażony słonecznik. A w trakcie przygotowywania dorwałam jeszcze troszkę wędzonego kuraka J Do tego 500ml wody z wapniem i Inka z mlekiem.


Brzucho zadowolony i najedzony mimo całodziennej bieganiny. J Da się? Da się!



PS. Odbywam obecnie praktyki wakacyjne w szpitalu. Mam szczęście pracować z dziećmi dotkniętymi chorobami metabolicznymi – np. fenyloketonurią. Układam jadłospisy, które zostaną w przyszłym roku opublikowane w książce.
So happy J