wtorek, 19 sierpnia 2014

Slow moments, slow food..

Zdrowy tryb życia. Tutaj nie chodzi tylko o ciało.
To umysł kieruje zadbanym i odżywionym organizmem.
Tym, które warto czasami zatrzymać, uspokoić, odprężyć.. w miejscach pełnych wspomnień. I uwolnić swoje myśli.
Uświadomić sobie, kim chce się być. Choćby w tym momencie.

Zatrzymać się. Uciec na chwilę od świata. Usiąść z chupa chupsem w ręku słuchając kojącej muzyki. Na łące pełnej młodocianych wspomnień. Poczuć z wiatrem zapach lata i chłonąć teraźniejszość.
Niespodziewanie przychodzi moment, kiedy wiesz, że czas zamknąć wszystkie przebłyski przeszłości. Powrót jest jak odgrzewana zupa. W końcu się przypala.
Tu i teraz. Przyjąć każdą komórką ciała to, co się dzieje. Najmniejszy gest, krok, podskok, dotyk, kęs. I być dumnym, że życie przygnało właśnie tutaj. Żyć w harmonii z własnymi uczuciami i działaniami? Wyzwanie spełnionego człowieka w pogmatwanej rzeczywistości.
Inspirują mnie niezależne kobiety, które dążą do realizacji tego celu. Spełniają swoje indywidualne, czasami egoistyczne pragnienia jednocześnie dzieląc się sobą z innymi. Nieograniczone i nie ograniczające innych. Iskierki siły, które pojawiają się niespodziewanie. Otwarte na świat, trzeźwo go oceniające i kipiące mądrością. Wyzwolone, pełne ciepła i żaru. Nieprzystępnej nieprzyzwoitości.

Więc co powiecie na leniwe śniadanie? Albo obiad w promieniach letniego słońca?
Każdy z nas znajdzie choć moment, chwilę, żeby [zgodnie z ideą slow food'u] docenić w spokoju smak jedzenia.
I jednocześnie na nowo poznać samego siebie.






Co nowego u mnie w kuchni?

Ciasta z kaszy jaglanej we wszelkich postaciach.
Kotlety z dziczyzny.
Shake'i z rukoli i sezonowych owoców.
Faza na kanapki z łososiem i awokado.

<3