Kocham zapach świeżo upieczonego ciasta w domu.Szczególnie w sobotę, po ciężkim naukowo i treningowo tygodniu mając w perspektywie dzień, kiedy nic nie muszę.
Dlatego dzisiaj w ramach przygotowań do wieczornej imprezy andrzejkowej (zwanej potocznie Andrzełkami) pokusiłam się o upieczenie pachnących domem muffinek.
Pewnie będzie im nieswojo wśród słonych przekąsek i rozmaitych słodyczy, ale w końcu noblesse oblige!
Co potrzebowałam?
- 100g mąki pszennej
- 100g mąki żytniej 720
- tabliczkę czekolady
- 20ml oleju rzepakowego
- 2 jajka
- pół szklanki mleka
- 40g brązowego cukru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- garść orzechów włoskich
- kilka daktyli do ozdoby i nadania słodkości
- cynamon
Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy proszek do pieczenia, cukier i płynne składniki. Czekoladę dodałam rozpuszczoną z dodatkiem wody. Orzechy możemy rozdrobić i dodać do masy albo posypać, gdy jednolitą masę przełożymy już do foremek.
Najlepiej upiec je w foremkach aluminiowych, bo ładnie "wychodzą" z formy.
Pieczemy mniej więcej 30 min w temperaturze 180 stopni.
Smacznego i wywróżcie sobie coś miłego! :)