piątek, 26 grudnia 2014

2014 biegowy rekonesans


 

Life is like riding a bicycle.
To keep your balance you just must keep moving on.

Mam przed sobą nowy kalendarz ( bez notatnika w torebce nie czuję się sobą). To znak, że czas podsumować zeszły rok, wpisać do dziennika ważne daty, zdania i motywatory. Przeanalizować co było źle, a co dobrze. Przypomnieć sobie każdą chwilę, która była godna zapisania w zeszycie. I zacząć kolejny rok z energią do realizacji wszystkich planów i postanowień.

Gotowi? W takim razie otwieram dziennik treningowy (Karola, dziękuję!) i przetwarzam wszystko jeszcze raz.

Przebiegłam (licząc w miarę dokładnie) około 3300 km.
Po wrocławskich wałach, na ulubionym stadionie przy Witelona, olimpijskim i w domu, po górach. 
Z ludźmi, których szanuję i uwielbiam, w lepsze i gorsze dni, deszczu, mrozie i upale - cały czas z uśmiechem na ustach.


Styczeń. 'new year, new aims, new power!' ' try hard every day!'  Cały miesiąc przepracowałam zgodnie z planem, bez przeziębień i kontuzji. Luty był bardzo podobny - największą radochą był pierwszy 20km progres, małe wyzwanie. 'uda mi się wszystko co zaplanowałam, bo myślę pozytywnie' Wszystko szło pięknie, tempo kilometrówek na stadionie było bardzo obiecujące i... TRACH! Przed wrocławską dychą w połowie marca ponaciągały mi się przywodziciele. Kontuzja ciągnęła się aż do czerwca. Dopiero wtedy po tysiącu wizyt, maści i diagnoz zupełnie przypadkiem trafiłam na mądrą fizjoterapeutkę, która wykryła u mnie wadę wrodzoną bioder. Na szczęście wszystko można korygować codziennymi ćwiczeniami.'nie ma czegoś takiego jak niemożliwe, każda niemożliwość ma jakąś możliwość' A co najważniejsze - mocno trenować. Z kulawą nogą pobiegłam MP na 10km i Akademickie Mistrzostwa Polski. Wyniki nie były satysfakcjonujące. Przez te trzy miesiące uświadomiłam sobie kilka rzeczy: 


  • znalazłam swoją pasję '
  • w bieganiu trzeba być bardzo, bardzo cierpliwym
  • ćwiczenia ogólnorozwojowe są niezbędnym elementem treningu
  • każdą wadę da się skorygować ciężką pracą - więc do dzieła
  • Góry, góry
  • 'nie bój się sięgnąć po to, czego pragniesz!'
    W czerwcu wszystko zaczęło wracać do normy, mimo pracy jako kelnerka trening w końcu wyglądał przyzwoicie. Nie biegałam już jak podkulona babuleńka ani nie uciekały mi pośladki przy przysiadach...:)  Lipcowe hasło 'rośniemy w moc bez przeszkód!' oddaje cały charakter tamtego miesiąca. Przypadkiem pobiegłam pierwszy w życiu bieg anglosaski w okolicy rodzinnej miejscowości, później trafiłam na Górskie MP, byłam czwarta i dostałam powołanie na Mistrzostwa Świata. 

    Witaj górska przygodo! 

    Casette di Massa


    W sierpniu mocno trenowałam. Jak za starych kolarskich czasów dom stał się bazą treningową.  'running is the answer'  Casette di Massa okazało się epickim miejscem. Plaża, góry i marmury! Pechowo kilka dni przed startem złapałam przeziębienie, a przed startem poleciała krew z nosa. Nie przyznałam się.
     




    Półmaraton Kościan
    Wystartowałam, ukończyłam, był to najcięższy start mojego życia i jestem bardzo dumna z tego, że dałam radę. ' Trudno pokonać osobę, która nigdy się nie poddaje'  W październiku udało mi się pobić rekord życiowy na dychę w Warszawie (38:03), umrzeć w Sieradzu i podbudować w Biegu po Złoto. A później nadeszła półmaratońska jesień ! Wyszło pięknie, jak przewidywał Trener niczym Wróżbita :) 1:24:10 

    Ładne zakończenie zakręconego sezonu dało mi kopa do dalszej pracy. Od końca listopada budujemy formę na kolejny rok. 
    Spokojnie i wytrwale.

    W 2015 roku życzę sobie pokonania własnych granic wytrzymałości.