piątek, 27 marca 2015

Nie / konwencjonalnie

Jestem słoikiem. :D
Ostatnio mam styczność z niekonwencjonalnymi metodami leczenia i profilaktyki. Po ogromie nowych informacji czasami mam wrażenie, że zaraz pęknie mi głowa, ale po kilku godzinach trawienia wszystko wraca do normy :) Wznowione treningi to antidotum na przeładowany mózg.

Zaczęło się niezupełnie inaczej. W styczniu stwierdziłam, że muszę wziąć się za rozszerzanie mojej wiedzy dietetycznej- odwiedziłam empik i złapałam książkę o diecie roślinnej. To był pierwszy przełom (połączony z wizytą u dermatologa i decyzją odstawienia nabiału); potem zapisałam się na szkolenie o diecie wegańskiej i tak rozpoczęła się moja roślinna faza.

Jednym z moich celów na ten rok było poszukanie pracy już jako dietetyk - chcę być praktykiem z teoretyczną wiedzą, a nie obrytym teoretykiem bez umiejętności pracy z pacjentem. I udało się. Dzięki pracy poznaję nowe rzeczy i powooooli kształtuję sobie ogląd na całą dietetykę. Typowe klasyczne podejście poznałam na studiach : pacjent-zalecenia-normy-tabelki-liczby-pierdółki-nierealne szczególiki. Kojarzy mi się to z takim kanciastym podejściem - jak do przedmiotu.
Jarmuż, kasza jaglana, duszony szpinak z suszonymi pomidorami + zupka z batatów
Zawsze uważałam, że w leczeniu trzeba spojrzeć na człowieka całościowo a leczenie samych objawów jest bezcelowe. Być dietetykiem holistycznie patrzącym na człowieka i leczyć dietą wszystkie pierwotne zaburzenia.  Teraz mam kontakt z Medycyną Chińską (zamierzam uczestniczyć w kursie prowadzonym przez lekarza, który przekonuje, że każdy terapeuta powinien zaakceptować, że takie coś ma sens i połączyć pewne aspekty z medycyną konwencjonalną). Dietoterapia według jej zasad jest szalenie fascynująca :) Jednak to za wcześnie żebym mogła się wypowiadać na jej temat.

Dwa dni temu byłam na biorezonansie magnetycznym, o którym pisałam na facebook'owym funpage'u (TU).  Metoda wykorzystuje naturalne promieniowanie wytwarzane przez komórki organizmu i pozwala wychwycić obecność w organizmie patogennych grzybów, bakterii, pleśni i wirusów. Mocno nietypowe, kontrowersyjne, wymagające badań naukowych. Placebo? Terapię sprawdzę na sobie - zobaczymy. Traktuję to jako kolejne ciekawe doświadczenie.
Wczoraj za to miałam styczność z osteopatią - jestem pod wrażeniem tej dziedziny ze względu na ogromną wiedzę specjalistów (osteopatą może zostać lekarz/ fizjoterapeutą, który odbędzie 5 letnie szkolenie w tej dziedzinie). Wizyta trwała 15 minut, specjalista wyczuł problematyczne punkty (zrotowany bark, kość krzyżową, kulszową i miednicę) i wszystko pięknie ustawił. Jednak o jego opinii na temat wyczynowego sportu i biegania nie będę się wypowiadać ;) Będę bazować na doświadczeniu fizjoterapeuty, z którym współpracuję TU, a terapia przynosi rezultaty.

Czym jest leczenie osteopatyczne? (na podstawie www. centrumosteopatii.pl)

 Leczenie dotyczy głównie dysfunkcji somatycznych – oznacza to zmianę ruchomości w tkankach ciała. Innymi słowy: dysfunkcja somatyczna to stan, w którym kości, stawy, mięśnie, więzadła, powięzi czy też membrany nie poruszają się w sposób, w jaki powinny. Co za tym idzie nie dostają odpowiedniego zaopatrzenia   krwi,  limfy  i płynu   mózgowo-rdzeniowego. W wyniku tego w ciele pojawiają się zmiany, które mogą powodować ból.
Osteopatia podchodzi do tych problemów dwustopniowo. W pierwszej kolejności terapeuta odnajduje miejsce, w którym doszło do ograniczenia ruchomości i funkcjonowania tkanek oraz ułatwia ich uwolnienie. Następnie włącza to odkrycie w leczenie uwzględniającym całe ciało. Takie działanie prowadzi do uaktywnienia zdolności organizmu do samo leczenia.  Pobudzenie całego organizmu do regeneracji jest głównym celem leczenia osteopatycznego.
Podstawowe założenia osteopatii:
  • Ciało ludzkie stanowi jedność zarówno w aspekcie strukturalnym jak i funkcjonalnym
  • Organizm ludzki posiada własne mechanizmy samoleczenia
  • Zachodzące w ciele procesy są ze sobą powiązane zarówno na płaszczyźnie strukturalnej jak i emocjonalnej 
  • Celem jest leczenie człowieka, a nie schorzeń

Nie miałam zielonego pojęcia o takich metodach. I teraz kwestia, która cały czas nie daje mi spokoju: medycyna konwencjonalna versus konwencjonalna, a może konwencjonalna akceptująca niekonwencjonalną i wykorzystująca jej pewne metody?
W kwestii dietoterapii zauważalnie dostrzegam, że stosowanie tej drugiej metody przynosi rezultaty. 

Czas chyba poszerzyć obwód swojej głowy :)