czwartek, 7 maja 2015

Czyste refleksje posypane ostropestem

Kaolin, kaolin i po kaolinie :) Oczyszczanie dobiegło końca. Przetestowałam  program na sobie, żeby przekonać się czy jest on warty polecenia, komu najbardziej się przyda i dla jakich osób zastosowanie kompletnie nie wchodzi w rachubę. Z kuracji jestem bardzo zadowolona: waga się utrzymała, przewód pokarmowy oczyścił i poprawiła się kondycja skóry. A w trzecim dniu oczyszczania pobiłam swój rekord życiowy na 5 kilometrów :)
I po bólu :)

Dzięki temu, że już od dłuższego czasu odżywiałam się głównie produktami roślinnymi bogatymi w błonnik kuracja nie była dla mnie zbyt uciążliwa.  Cztery dni przeznaczone na oczyszczanie potraktowałam z dystansem - ze względu na intensywny trening i życiową nadpobudliwość nie mogłam sobie pozwolić na głodówkę. To samo dotyczy bardzo szczupłych osób i tych z insulinoopornością. Kaolin skutecznie hamuje uczucie głodu, ale deficyt energetyczny to nie jest zbyt dobry pomysł : było mi przeraźliwie zimno i cały czas szukałam czegoś pożywnego do jedzenia. Odżywiałam się zgodnie z zasadami diety łatwostrawnej: głównie kleikiem ryżowym (gotowanym 4 godziny), miksowaną kaszą jaglaną, klarownymi zupkami na bazie bulionu warzywnego i musem dyniowym. Do tego mnóstwo herbatek ziołowych.
Oczywiście osobom prowadzącym siedzący tryb życia polecam przestawić się na tryb koktajlowy - to wzmaga skuteczność oczyszczania.

Jeśli ktoś z was chciałby się podjąć takiej jelitkowej próbie to piszcie: d.silarska@gmail.com 
Powiem co i jak z zamówieniem i jadłospisem na cały okres oczyszczania. Z hasłem "silarskablogspot"zapewniam dodatkowe atrakcje... ;)


Według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej wiosna to  czas na oczyszczanie wątroby i pęcherzyka żółciowego. W sklepach pojawia się coraz więcej warzyw, mamy ochotę na lżejsze, kolorowe dania.
Oprócz zredukowania spożycia tłuszczów zwierzęcych, tłustych mięs, nabiału, słodyczy i cukrów prostych w postaci ciastków, batoników, bułek słodkich albo chleba pszennego możemy wesprzeć wątrobę ziołami, jednym z nich jest ostropest plamisty.


To jedna z najlepiej przebadanych roślin stosowanych w medycynie. Działanie zawdzięcza trzem substancjom aktywnym, które chronią wątrobę (są one łącznie zwane sylimaryną). Dojrzałe rośliny zawierają od 4 do 6% sylimaryny. Nasiona ostropestu podnoszą poziom glutationu w organizmie (nawet o 50%) - odgrywa on ważną rolę w odtruwaniu organizmu. Glutation jest silnym przeciwutleniaczem (silniejszym niż witaminy C i E), dzięki temu przeciwdziała uszkodzeniu komórek wątroby przez wolne rodniki, wspomaga też jej regenerację, łagodzi objawy m.in żółtaczki zakaźnej i marskości wątroby.


Wskazania do stosowania (z opakowania)

Stan rekonwalescencji po toksyczno-metabolicznych uszkodzeniach wątroby ( przez alkohol, grzyby, antybiotyki, chemioterapię). W zaburzeniach czynności wątroby na skutek złej diety, insulinooporności; wspomagająco przy wirusowym zapaleniu wątroby typu C, zapaleniu dróg żółciowych i woreczka żółciowego oraz profilaktycznie, leczniczo w kamicy żółciowej. 
Łagodzi stany zapalne i hamuje zmiany skórne związane z łuszczycą.

Wcinam ostropest mielony 3 razy dziennie po 1 łyżeczce po posiłku, popijam wodą żeby się nie udusić ;) U mnie zredukowało to uczucie ciężkości po posiłku i wzdęcia. W połączeniu z probiotykami wszystko powoli zaczyna działać. Polecam wszystkim !