![]() |
| Wczorajsza Strzelińska 10 :) 37:16 przy tzw. trasie nie-na-życiówkę :) |
Jesień to moja ulubiona pora roku, szczególnie wrześniowo - październikowy okres, kiedy jeszcze możemy złapać ostatnie promienie słońca w kolorowym parku. Temperatura do biegania jest idealna, a organizm odpoczywa od upałów i funkcjonuje sobie spokojnie opatulony w cieplejsze ciuchy. Zaczyna się sezon na ciepłą herbatkę, kocyk i dziką satysfakcję z treningów w niskiej temperaturze.
Świetnie byłoby czuć się tak cały czas. Tak, na bank słyszeliście wielokrotnie, że to siedzi w naszej głowie. Ale nie tylko tam! Wredna jesienna deprecha może mieć swoje źródło w brzuchu, a dokładniej - naszym trzewnym mózgu.

Zastanówcie się nad powiązaniem między waszym stanem umysłu i funkcjonowaniem przewodu pokarmowego. Jeśli się stresujemy - nie możemy jeść lub wcinamy za dużo. Kiedy się zakochamy - czujemy motyle w brzuchu. Nasze samopoczucie jest ściśle związane z tym, co dzieje się w przewodzie pokarmowym. W naszym trzewnym mózgu istnieją dokładnie takie same receptory co w tym mózgu na górze. Skąd to wiadomo? Zbadano to na podstawie skutków ubocznych zażywania antydepresantów, 25% pacjentów cierpi na dolegliwości żołądkowo - jelitowe, ponieważ lekarstwa działają na receptory mózgowe, jak i jelitowe. 95% serotoniny, czyli hormonu szczęścia powstaje komórkach jelit. Jest tam potrzebna m.in nerwom do kierowania mięśniami.
Co z tego wynika? Jeśli zmienilibyśmy aktywność serotoniny w jelitach, poprawili ich stan, zlikwidowali czynniki, które źle na nie wpływają ( stres, złe pożywienie, nietolerancje pokarmowe) to równie pozytywne bodźce trafiałyby do naszej głowy.
" Byłoby to szczególnie interesujące u tych pacjentów, których ni z tego, ni z owego dopadają ciężkie depresje, choć w ich życiu wszystko układa się jak najlepiej. Być może na kozetce u psychoterpauty powinien zjawiać się tylko ich brzuch - bo przecież w tym akurat przypadku głowa nie ponosi żadnej odpowiedzialności za zaistniałą sytuację." Cytat z książki G. Eders "Życie wewnętrzne"
Więc jeśli następnym razem złapie Cię psychiczny zjazd formy zastanów się, czy wpływa na to Twoja sytuacja, otoczenie, czy może warto poszukać odpowiedzi w swoim organizmie i trochę o niego zadbać?
Jak? Chociażby zamieniając słodycze przebogate w szkodliwy syrop glukozowo-fruktozowy na zdrowe zamienniki, tak jak fasolowe czeko babeczki :)

Składniki : Szklanka ugotowanej/ opłukanej z puszki fasolki, 2 jajka, 3 łyżki oleju ryżowego/ kokosowego, 2 łyżki naturalnego kakao/ karobu, 2 łyżki miodu/ łyżeczka ksylitolu, pół szklanki mąki gryczanej/ owsianej/ ryżowej + ulubione dodatki: np. domowy dżem jako nadzienie, lub chrupiące orzechy dodane do masy.
Wszystkie składniki blendujemy, przekładamy do silikonowych foremek i zapiekamy przez 20-30min. Możecie również wykorzystać ciekawy zapiekacz do muffinków a la gofrownica (przetestowany, jestem zachwycona :)) I gotowe!
